poniedziałek, 27 stycznia 2014

Gramyyy

Piątek przed feriami to taki znienawidzony przez uczniów i nauczycieli dzień. Już odliczamy godziny, wszystkich ogarnia niemoc i lenistwo... Przez cały tydzień słyszałam prośby: Może jakiś film zobaczymy? A piątek w moim rozkładzie godzin to ciężki dzień, bo 7 lekcji polskiego pod rząd, w tym 3 razy po 2 lekcje. Ten piątek spędziliśmy jednak wyjątkowo. 6 godzin gier :).
Klasa pierwsza gimnazjum właśnie skończyła omawiać Hobbita, więc zagraliśmy w grę wydawnictwa GWO opartą na motywach powieści Tolkiena. Niestety mimo 2 godzin nie udało nam się dokończyć rozgrywki i jeszcze po feriach zagramy. Gra dość skomplikowana, w porównaniu do innych propozycji z tej serii, bardzo pracochłonna dla nauczyciela, bo to on musi prowadzić rozgrywkę. Przy 30-osobowej klasie było trudno, ale uczniowie zadowoleni.
Klasy trzecie grały za to w Kahoota!
Czym jest Kahoot? Świetna aplikacja do tworzenia quizów, ale też np. badań statystycznych.
Utworzyłam 75 pytań (i to był błąd - za dużo) z lektur szkolnych. Poprosiłam uczniów, aby przynieśli na lekcję smartfony i tablety. Nie każdy miał taki sprzęt, dlatego uczniowie grali w grupach. Niektórzy szczęściarze mieli swój internet, dla pozostałych udostępniłam ze swojej komórki. Niestety w szkole nie mamy dostępnego dla uczniów wi-fi. Aplikacja działa w następujący sposób: na moim komputerze - rzutniku wyświetla się pytanie i cztery kolorowe pola z czterema odpowiedziami, uczniowie wchodzą na stronę www.kahoot.it, wpisują pin, który wyświetla się na rzutniku oraz nick.


Na swoim sprzęcie nie widzą pytań tylko cztery kolorowe pola. Ich zadaniem jest zaznaczenie poprawnej odpowiedzi. Liczy się czas! Po każdym pytaniu pokazują się aktualne wyniki.
Zalety: uczniowie bardzo zaangażowani, przeżywali każde pytanie, wyniki, było bardzo wesoło i głośno :). Minusy:  kłopoty ze sprzętem, kłopoty z internetem, kilka razy kogoś wyrzucało, niektóre pytania się nie wyświetlały uczniom, podejrzewam, że winne zbyt wolne łącze, no bo i ile może uciągnąć moja komórka. Gdyby wi-fi w szkole śmigało, to takich problemów by nie było. Mam nadzieję, że za kilka lat to będzie standard. Moim błędem było stworzenie tak długiego quizu, ponieważ w jednej klasie w połowie wszystko się zwiesiło i trzeba było od nowa przejść przez kolejne pytania (mogłam je przegrupować, ale to również zajęłoby trochę czasu). Lepszym pomysłem byłoby stworzenie kilku krótszych quizów.
Mimo tych problemów myślę, że jeszcze nie raz spróbujemy zagrać w kahoota.
A to mój Kahoot, zostało "tylko" 60 pytań, część usunęłam na lekcji z powodu "awarii łącza" ;).
Mieliśmy też niezapowiedzianych gości, w pewnym momencie wszedł pan dyrektor z panią, która niestety nie przedstawiła się, tylko zaczęła się w dość osobliwy sposób rozglądać po klasie... A nam pytania leciały i przerwać uczniowie nie mogli :). Uczniowie zdębieli, ja też (kuratorium? jakaś ewaluacja? urząd miast?), okazało się, że Sanepid. Mam nadzieję, że Kahoot przeszedł kontrolę pozytywnie.



1 komentarz:

  1. Przygotowałam Kahoota ze średniowiecza i uważam, że jest to najzabawniejsza forma testu, jaką do tej pory widziałam :) Jedyne ograniczenie, to wydolność szkolnego WiFi, ale nie zapeszam - po feriach przetestuję.

    OdpowiedzUsuń