niedziela, 11 grudnia 2016

Zaprosić na lekcję eksperta!

Marzenie każdego nauczyciela, a może i ucznia. Dzięki nowoczesnym technologiom jest to bardzo łatwe i ogólnodostępne. Profesor na wyciągnięcie ręki.
Na moich lekcjach dotyczących "Lalki" Bolesława Prusa nie może zabraknąć prof. Ryszarda Koziołka (w którego zajęciach ,miałam zaszczyt uczestniczyć, studiując polonistykę na Uniwersytecie Śląskim). Nikt inny tak ciekawie nie mówi o "znienawidzonych" przez większość uczniów lekturach pozytywistycznych i nikomu innemu nie udaje się chociaż na chwilę odczarować te kilkusetstronicowe tomy powieści. Dzięki Profesorowi dowiadujemy się "Co Lalka ma w środku". Na stronie telewizji UŚ możemy zobaczyć wykład prof. Koziołka pod tym właśnie tytułem.

O Leśmiana najlepiej zapytać profesora Głowińskiego i profesora Stalę. Na stronie radiowej "Dwójki" znajdziemy świetną rozmowę "Bolesław Leśmian modli się o nieśmiertelność ciała" . 

Baczyńskiego przybliżyć może znawca jego biografii i twórczości Wiesław Budzyński - również w audycji radiowej

I moje ostatnie odkrycie - znalezione w sieci zupełnie przy okazji. Serwisy tematyczne "Polskiego Radia" poświęcone Sienkiewiczowi (jest i prof. Koziołek!), Herbertowi, Witkacemu i Bobkowskiemu. Materiałów tak wiele, że mam zajęcie na długie zimowe wieczory. 










środa, 16 listopada 2016

Trzy w linii - Drei in der Zeile

Chyba każdy zna grę kółko i krzyżyk. Serwis Printoteka przygotował bardzo ciekawe materiały oparte o tę właśnie grę. Na zajęciach z języka niemieckiego (grupa początkująca, ucząca się od września tego roku) wykorzystałam gotowy zestaw "Drei in der Zeile".


Na planszy mamy wpisane zaimki osobowe. W skład zestawu wchodzi też plansza z czasownikami odmienionymi w różnych osobach (do wycięcia). Gra polega na losowaniu czasowników i dopasowaniu ich do osoby. Kiedy uczeń prawidłowo rozpozna czasownik, może w miejsce zaimka położyć swój pionek. Wygrywa ten, kto pierwszy ułoży "drei in der Zeile", czyli trzy pionki w linii poziomej, pionowej lub po skosie. Pionki zrobili uczniowie sami ze skrawków zalaminowanych kartek lub po prostu z kartek pomalowanych na różne kolory. Każdy uczeń przygotował sobie 5 pionków.
Bardzo polecam zestaw - nie tylko do nauki niemieckiego. Na Printotece możemy pobrać także pustą planszę z kolorami i puścić wodze fantazji.
Ja już przygotowałam zestaw z epokami, do których będziemy dopasowywać tytuły lektur i nazwiska pisarzy. Inny pomysł: plansza ze środkami stylistycznymi, losujemy cytaty.
Printoteka jest płatnym serwisem (ok. 60zł za roczny abonament), ale poloniści znajdą tam także darmowy zestaw dotyczący części mowy. 
A tak graliśmy na lekcji...





sobota, 12 listopada 2016

Święto Niepodległości

W tym roku musiałam zmierzyć się (po raz trzeci w mojej karierze nauczycielskiej) z akademią z okazji Święta Niepodległości. Temat jak dla mnie trudny, szczególnie w dziejszych czasach, kiedy każdy pod pojęciem patriotyzmu rozumie zupełnie coś innego. Daleka jestem od tworzenia sztucznego patosu, "rozrywania" Polski i głoszenia kultu jednostki. Montaż poetycko-muzyczny: fragmenty wierszy Tuwima, Różewicza i Herberta, piosenek Turnaua i Republiki przeplatały się z wypowiedziami uczniów naszej szkoły na temat ojczyzny (wcześniej nagranymi).
Efekt zaskoczył nawet mnie, wypowiedzi były różnorodne, ale wszystkie piękne i na swój sposób wzruszające. Dają nadzieję, że jeżeli naszą ojczyznę budować będzie taka młodzież, nie zginiemy :-). Filmiki powstały praktycznie bez mojej pomocy, ukłony dla moich zdolnych z 1c (Kajtka, Przemka, Pauliny) za kawał dobrej roboty! Zobaczcie...





niedziela, 6 listopada 2016

Lekcja w muzeum

Mam to ogromne szczęście, że mieszkam i uczę w jednym ze śląskich miast. Dlaczego szczęście? Ponieważ nasza aglomeracja daje ogromne możliwości uczestniczenia w kulturze. Co prawda trudno nas nazwać drugim Krakowem czy Warszawą, ale kultura na Śląsku ma się dobrze i ciągle powstają nowe miejsca - przyjazne uczniom i nauczycielom.
W piątek udałam się z moją klasą - 1c na lekcję muzealną do Muzeum Śląskiego. Nowy budynek znajduje się przy ulicy Dobrowolskiego w tzw. strefie kultury. Idąc od strony dworca mijamy Spodek - symbol Katowic oraz nowo powstałe budynki Centrum Kongresowego i NOSPR-u. Centrum Kongresowe zachwyca niezwykłym połączeniem kolorystycznym - czerń i zieleń tworzą bardzo ciekawe płaszczyzny, podkreślając to, co najbardziej charakterystyczne dla Śląska - czerń węgla i zieleń lasów (bo Śląsk - wbrew pozorom- jest zielony).

 Kilka kroków dalej - przepiękna sala koncertowa i siedziba Narodowej Orkiestry Symfoniczej Polskiego Radia. Tu z kolei widzimy nawiązanie do czerwieni śląskich "familoków", czyli mieszkań dla robotników. W w środku sala koncertowa z najlepszą w Europie akustyką.

No i w końcu dochodzimy do nowych budynków Muzeum Śląskiego. To szereg wystających z ziemi szklanych sześcianów i prostopadłościanów. A to wszystko obok zrewitalizowanych, zabytkowych budynków niegdysiejszej kopalni Katowice.

W muzeum wzięliśmy udział w lekcji muzealnej na temat sztuki średniowiecza. Zajęcia odbyły się w Galerii Śląskiej Sztuki Sakralnej. Młodzież zapoznawała się z tekstami apokryficznymi, a następnie szukała ich odpowiedników w postaci obrazów i rzeźb. Kolejne zadanie dotyczyło hagiografii - na postawie opisu świętego i jego atrybutów młodzież szukała tej postaci na obrazach i rzeźbach. Uczniowie w czasie zajęć - zgodnie z sugestią pani prowadzącej lekcję - szukali informacji także w internecie. 
Bardzo podobała mi się forma zajęć - samodzielna praca młodzieży, praca w grupach, sami musieli odkrywać, poszukiwać, interpretować. Chociaż nie wszystkich zachwyciła sztuka gotycka, to mam nadzieję, że sporo zapamiętali z tej godzinnej wyprawy do wieków średnich. 
















W przyszłym tygodniu wybieram się z maturzystami - tym razem na lekcję poświęconą Młodej Polsce - w Muzeum Śląskim znajdziemy wspaniałe obrazy Malczewskiego, Podkowińskiego, Pankiewicza, czy Wyspiańskiego. 
Ofertę zajęć muzealnych dla szkół można znaleźć TUTAJ. Polecam gorąco, tym bardziej, że cena takich zajęć to zaledwie 5zł od osoby. 
A wszystkim rodzicom przedszkolaków polecam zajęcia dla dzieci w ramach Muzeum dla malucha.







poniedziałek, 31 października 2016

Quizalizowanie na polskim

Taka scenka z ostatniego tygodnia...
Ja: No to teraz sprawdzimy, co zapamiętaliście, wyciągnijcie (moi uczniowie już wiedzą, że częściej niż słowo karteczki, pada...) komórki.
Szybko włączam router, rzutnik.
Uczniowie: Kahoot?
                   Quizlet?
                   Quizizz?
                   Edmodo?
Ja: Nie tym razem :-). Wejdźcie na stronę zzi.sh .

Quizalize - kolejna platforma, która umożliwia nam przygotowanie testu-gry.




Jeżeli miałabym porównywać, to chyba najbliższa jest quizizzowi. Podobnie jak w Quizizzie tutaj też uczniowie widzą pytania na swoich urządzeniach i odpowiadają w swoim tempie. Również tutaj uczniowie automatycznie pogrupowani są w dwie drużyny (których członkowie nie muszą jednak siedzieć koło siebie i współpracować - jak w Quizlecie). Na tablicy prowadzącego wyświetlają się postępu obu drużyn.
Uczeń może kilkukrotnie rozwiązywać test, jednak tylko pierwsza próba jest oceniana (tzn. nagradzana punktami).

Co mi się spodobało?
  • możliwość tworzenia różnego rodzaju pytań:
- wielokrotnego wyboru,
- otwartych (za pomocą kodu freetext://correctanswer)
- polegających na ułożeniu słów we właściwej kolejności jumble://word1,word2,word3 )
- polegających na ułożeniu słowa z literek (wpisujemy wtedy tylko poprawną odpowiedź podczas tworzenia testu).
  • możliwość wpisania komentarza pod odpowiedzią, dodatkowych informacji,
  • możliwość importowania quizów z Quizleta i Kahoota (więcej tutaj: http://blog.quizalize.com/2016/06/07/new-how-to-import-a-quizlet-set-into-quizalize/#comment-173 )
  • dodawanie filmików z youtube'a lub dźwięków do testu,
  • zarówno zespołowość, jak i praca indywidualna,
  • możliwość "wymieszania kolejności pytań",
  • Mastery Mode - algorytm powtarzania pytań, na które uczeń odpowiedział błędnie.
  • dwie opcje grania: na żywo - rozgrywka w klasie lub zadanie domowe (zadawałam dla chętnych przed kartkówką).

Co na minus:
  • początkowo miałam problem z tworzeniem pytań różnego typu, ponieważ trzeba znać "tricki" opisane na quizalizowym blogu w poście Quizalize Hacks ),
  • póki co brak gotowych zestawów po polsku, tzn. może jakieś są, ale zdecydowanie mniej niż gotowych Kahootów czy Quizletów i na moje polonistycznej potrzeby nie znalazłam niczego.
Polecam serdecznie jako urozmaicenie, uczniom szczególnie podobają się pytania polegające na układaniu rozsypanki literowej (nawiązanie do popularnych wśród młodzieży - i nie tylko  - gier Zgadnij kto to? Zgadnij co to?)
I szybka fotorelacja z zajęć z 2 liceum - rozszerzenie (zastępstwo :-) )







czwartek, 2 czerwca 2016

Sienkiewicz z odzysku

Uczniowie - przynajmniej w większości -  nie lubią Sienkiewicza. Ja również nie należę to fanek jego twórczości. Od powieści historycznych zdecydowanie bardziej wolałam te obyczajowe "Bez dogmatu" lub "Rodzinę Połanieckich".  Długie powieści historyczne napisane trudnym dla nastolatka językiem stanowią nie lada wyzwanie zarówno dla uczniów jak i przede wszystkim dla nauczyciela. Omawiając w tym roku wątek miłości Ligii i Winicjusza oraz ich wewnętrznej przemiany, doznałam olśnienia - jak to pięknie napisane. Postanowiłam wykorzystać kilka fragmentów powieści "Quo vadis" i zaproponować uczniom zabawę w "blackout poems".
Tworzenie tzw. "wierszy z odzysku" polega na zakreśleniu tekstu (najlepiej prozatorskiego) ciemnym markerem, zostawiając jedynie pojedyncze słowa, które zbudują nam nowy tekst - poezję.
Przykłady tego typu działań twórczych możemy śledzić na facebookowym profilu "Wierszezodzysku". Niektóre z black poems to prawdziwe dzieła sztuki.

My w klasie ograniczyliśmy się do szukania słów i zakreślania. Efekty pracy uczniów okazały się być bardzo ciekawe.



Zalety tego typu działań to przede wszystkim fakt, że uczniowie musieli skupić się na słowie, uważnie przeczytać fragment tekstu, zastanowić się, co ich zdaniem jest najciekawsze/najważniejsze, jak zestawiając słowa stworzyć nową jakość.

środa, 27 kwietnia 2016

Debata oksfordzka na polskim - zmagania z "Lalką" cz.2

Debata oksfordzka to rodzaj debaty skupionej wokół założonego wcześniej tematu. Dwie drużyny - zwane propozycją i opozycją muszą zmagać się z tematem broniąc tezy, bądź podważając ją. Debata tego typu wyróżnia się po pierwsze bardzo wysoką kulturą prowadzenia sporu, po drugie ścisłymi zasadami jej przebiegu. 
Aby debata oksfordzka miała sens temat nie może być jednoznaczny, nie może dojść do sytuacji, że w momencie losowania stanowisk jedna z drużyn jest na przegranej pozycji. Taka sytuacja zdarzyła się w trakcie jednej z debat organizowanych przez nasz Urząd Miasta (a może Młodzieżową Radę Miasta?), gdy "dyskutowano" o tym, czy warto budować ścieżki rowerowe. Temat tak tendencyjny, że drużyna, która miała przyjąć stanowisko opozycji była bezradna. Nie o to w debacie oksfordzkiej chodzi!
Przed przystąpieniem do debaty najpierw dokładnie omówiliśmy jej temat. A teza brzmiała: "Wokulski to człowiek pozytywizmu". Wcześniejszą lekcję poświęciłam na umówienie fragmentu "Lalki" (który pojawił się na maturze kilka lat temu) - "Wokulski - człowiek epoki przejściowej". Uczniowie z moją pomocą gromadzili argumenty przemawiające za Wokulskim pozytywistą i Wokulskim romantykiem. 
Po drugie zapoznałam uczniów z zasadami debat oksfordzkich - dobre opracowanie można znaleźć tutaj . Można też pokazać uczniom film instruktażowy, np. ten przygotowany przez Fundację Kopernikańską.

Następnie uczniowie losowali swoje role (4 przedstawicieli propozycji, 4 przedstawicieli opozycji, marszałek, sekretarz i publiczność) i przygotowywali się do wystąpienia. Zwracałam uwagę na rolę publiczności, która może włączać się do dyskusji poprzez zadawanie pytań lub podawanie istotnych informacji. Okazało się, że największym problemem nie były kwestie merytoryczne, tylko sposób prowadzenia debaty zgodnie z zasadami kultury. Niektórzy bardzo rozpędzali się w swoich wystąpieniach, podawali argumenty ad personam, próbowali "pojedynkować się" na słowa, chwytać za słówka, pomijając meritum wypowiedzi.
Zwyciężyła (głosami publiczności) strona opozycji, czyli drużyna, która wydawać by się mogło, miała trudniejsze zadanie. Wygrała lepszym przygotowaniem merytorycznym, lepszą znajomością lektury i zręczniejszym wykorzystaniem cytatów.
Lekcja podobała się uczniom, jest to z pewnością alternatywa dla "wyświechtanego" już tematu "Wokulski - romantyk czy pozytywista?". Była to też dobra szkoła kultury demokracji i erystyki. 

wtorek, 26 kwietnia 2016

Tabu literackie


Kolejny pomysł na lekcję  - autorstwa Joasi Krzeminśkiej, prowadzącej blog Zakręcony belfer.  Tym razem testowaliśmy literacką wersję gry towarzyskiej Taboo.

Gra polega na odgadywaniu haseł bez użycia wymienionych na karcie słów tzw. tabu. Zestaw Tabu przygotowałam z myślą o moich gimnazjalistach, uczniach 3 klasy. Miałam obawy, jak sprawdzi się ta gra przy klasie 30-osobowej, ale okazało się, że duża grupa uczniów nie stanowiła problemu. Podzieliłam klasę na 2 drużyny, następnie kolejni przedstawiciele drużyn pochodzili do mnie i losowali karteczkę z hasłem i tabu, a drużyny odgadywały. Za każde hasło przyznawałam 1 pkt, za użycie słowa tabu -1 pkt. Było sporo radości i śmiesznych sytuacji. Zestaw przygotowany przeze mnie wystarczył na jedną godzinę lekcyjną.
W grę zagrali też uczniowie 2 klasy liceum (zostało im 15 minut po napisaniu kartkówki i zgodzili się przetestować grę). Mieli większe problemy z niektórymi hasłami niż gimnazjaliści, więc takie odświeżenie wiadomości nie było całkowicie bezsensowne :-).
Mój zestaw kart możecie znaleźć tutaj . Karty przed grą wycięłam i zalaminowałam.

niedziela, 24 kwietnia 2016

Prasówka z Lalką

Pomysł na lekcję z tzw. prasową "jedynką" zaczerpnęłam z bloga Joanny Waszkowskiej . "Lalka" świetnie nadaje się do tego typu działań, ponieważ wielość wątków pozwala uczniom na wybór tematów i dużą kreatywność.
Lekcję - w zasadzie cykl lekcji - zaczęłam od krótkiego omówienia rozwoju prasy polskiej - od renesansowego piśmiennictwa polityczno-społecznego do czasów pozytywizmu. Tutaj przygotowałam dla uczniów prezentację na stronie emaze.
Następnie przeglądaliśmy wspólnie kilka prasowych jedynek (http://www.press.pl/jedynki/)  i ustalili, jakie elementy powinny się znaleźć na pierwszej stronie czasopisma. Ostatnim etapem była praca w grupach - uczniowie przygotowywali prasowe jedynki związane z treścią Lalki. Ich zadanie polegało na wymyśleniu tytułu, rozplanowaniu tekstów, zamieszczeniu jednego dłuższego tekstu z lidem i dwóch "zajawek", a także elementów dodatkowych, jak reklamy, cena, numer, data wydania etc. Pracowali na lekcji, ale niektóre grupy zabrały materiały do domu i po lekcjach kontynuowały pracę. Oceniałam przede wszystkim teksty - poprawność rzeczową i  językową, ale też ogólne wrażenie i estetykę pracy. Jedna grupa tak się rozkręciła, że oddała mini-pisemko z dwoma artykułami. Oto efekty ich prac.










piątek, 15 kwietnia 2016

Quizlet - tym razem zespołowo

Z aplikacją Quizlet pracuję już od 3 lat. Najbardziej przydaje się do nauki słówek, ale z powodzeniem można ją wykorzystać na praktycznie każdym przedmiocie.
Quizlet to platforma edukacyjna, na której możemy tworzyć zestawy fiszek do nauki. Umożliwia ona przeglądanie zestawu (flashcards), naukę ( w trybie learn i speller), wygenerowanie testu, a także oferuje dwie gry - pierwsza to łączenie w pary (scatter), druga wpisywanie odpowiedzi (gravity - w ciekawej formie spadających asteroidów). Moi uczniowie dzięki Quizletowi przygotowują się do sprawdzianów z niemieckiego. Każdemu, kto ukończy opcję learn, dodaję dodatkowy punkt do sprawdzianu :-).
Na języku polskim - w ramach powtórki przed egzaminem gimnazjalnym przeglądaliśmy zestaw fiszek dotyczący środków stylistycznych. Co ważne - na Quizlecie jest już całkiem pokaźna baza zestawów do różnych przedmiotów, nie trzeba więc wpisywać wszystkiego ręcznie, czasami wystarczy drobne modyfikacja. Wyświetlałam uczniom definicję, a oni podawali nazwę środka stylistycznego.
Następnie postanowiłam przetestować nową opcję platformy- a mianowicie Quizlet.live. Opcja ta służy do tworzenia gry zespołowej, nieco podobnej do Kahoota czy Quizizza. Po wybraniu zestawu fiszek wystarczy kliknąć na opcję "Live", a następnie "Create game". Uczestnicy gry wchodzą na stronę quizlet.live i wpisują kod gry. Aby gra została uruchomiona musi się "zameldować" co najmniej 6 graczy. Następnie aplikacja sama utworzy z nich drużyny (i przydzieli im sympatyczne nazwy). W przeciwieństwie do Kahoota tutaj gracze widzą pytania na swoich urządzeniach, a prowadzący grę jedynie postępy drużyn. Gracze muszą prawidłowo odpowiedzieć na pytanie, natomiast prawidłowa odpowiedź widnieje jedynie na ekranie jednego z graczy.


Dzisiaj po raz kolejny graliśmy - tym razem na języku niemieckim, w mniejszym gronie.


Mimo że Kahoot wydawał mi się bezkonkurencyjny, to jest kilka zalet Quizletu.live , które przemawiają na jego korzyść:

- tworzenie gry z zestawu fiszek (nie trzeba dublować aplikacji). Jeżeli ktoś pracuje z Quizletem od jakiegoś czasu, to ma z pewnością sporą bazę materiałów, z których teraz może utworzyć grę.
- konieczność współpracy między uczniami - to chyba największy plus. Uczniowie naprawdę byli skupieni i współpracowali. Aby wygrać drużyna musi zgromadzić 12 punktów, za każde prawidłowe połączenie-odpowiedź drużyna zdobywa punkt, za każde błędne traci. Gracze muszą więc być bardzo uważni, aby nie zaszkodzić grupie.
- nazwy drużyn to zwierzątka, gdy jedna z drużyn osiągnie 12 punktów na monitorze prowadzącego lub rzutniku pojawia się fotografia zwierzaka wygranej grupy - taka mała atrakcja a cieszy :-).

Uczniowie ocenili, że Quizlet.live jest tak samo fajny jak Kahoot, to naprawdę olbrzymi komplement z ust zagorzałych fanów Kahoota :-).






środa, 16 marca 2016

Blogi lekturowe

Pomysł na oswajanie niełatwych tekstów literatury romantycznej narodził się dość spontanicznie, kiedy to, czytając na lekcji słynne monologi Kordiana, doszłam do wniosku, że mogłyby stać się świetnym materiałem i inspiracją do stworzenia internetowych pamiętników.  Kordian jako zagubiony 15-latek, potem wędrowiec, a w końcu spiskowiec - wymarzony materiał na bloga. Inspiracją dla mnie stały się także pomysły Joanny Waszkowskiej i jej "fanfikowe" blogi.

Zadanie z cyklu fan ficion polegało na stworzeniu przez uczniów bloga w imieniu Kordiana oraz umieszczeniu co najmniej 5 wpisów i skomentowaniu blogów kolegów i koleżanek z klasy. Oceniałam przede wszystkim treść, poprawność językową, a także pomysłowość, w tym wykorzystanie języka internetu (hasztagi, linki, zdjęcia, filmy, muzykę). Uczniowie pracowali w grupach (2 lub 3 osobowych).  Większość bogów okazała się być bardzo ciekawa. Kordian w blogosferze XXI wieku sprawdził się idealnie.
A oto efekty pracy:
Jam jest posąg człowieka - mój faworyt ze względu na poczucie humoru i dystans do tematu :-).




piątek, 5 lutego 2016

Dooble po niemiecku

Od zawsze uwielbiałam gry - jako dziecko grałam w planszówki, które akurat udało się "upolować", potem ze znajomymi spędzaliśmy miłe wieczory przy Ryzyku, Osadnikach czy Dixicie.
Teraz powolutku w świat gier planszowych wkracza moja córka. W sumie dzięki niej trafiłam na grę dooble. Zasady gry są bardzo proste - składa się ona z okrągłych kart, na których znajduje się kilka obrazków. Każdą parę kart łączy jeden wspólny element - trzeba jak najszybciej go odnaleźć. Wydawca proponuje kilka wersji rozgrywki.
Moja trzylatka póki co gra w wersję Kids przeznaczoną dla dzieci - nie ma na niej trudnych symboli - niejasnych dla najmłodszych, są za to zwierzątka. 

Dooble oprócz ciekawej gry rodzinnej jest także rewelacyjnym sposobem na naukę słówek. 
Dzisiaj na lekcji języka niemieckiego graliśmy w dooble "meblowe" - akurat kończymy rozdział tematyczny w podręczniku dotyczący mieszkania i mebli. 
Karty do gry pochodzą ze strony Printoteki - nieprzebranego źródła bardzo ciekawych i estetycznych  materiałów edukacyjnych. 
Uczniowie podzieleni na grupy 4 osobowe najpierw rozpracowali "słówka" (Printoteka przygotowała oprócz okrągłych kart także jedną kartkę ze wszystkimi symbolami) - z pomocą podręcznika, słownika i translatorów, wycięli karty i przystąpili do gry. Wszystkie karty podzieli między siebie, pierwszą wyłożoną na stół odkryli - gra polegała na tym, bym jak najszybciej nazwać wspólny element (po niemiecku oczywiście). Komu się to udało, kładł kartę na środek i gra toczyła się dalej. Wygrywał ten, który jako pierwszy pozbył się wszystkich swoich kart. Uczniowie przyznali, że bardzo im się spodobała taka forma nauki słówek.