wtorek, 22 sierpnia 2017

Blendspace, czyli interaktywna, odwrócona lekcja

O potrzebie zmian edukacji we współczesnym świecie mówi się coraz więcej. Zmian, które nie będą tylko wymianą tabliczki na gmachu szkoły, politycznie uprawomocnioną zmianą listy lektur, czy choćby wymianą poszczególnych nauczycieli. Prawdziwa potrzeba zmian tkwi dużo głębiej, o czym zdaje się zapomnieli twórczy reformy edukacji, która za kilka dni stanie się rzeczywistością.

Na całym świecie próbuje się dostosować formy i metody pracy do zmieniającej się tak szybko rzeczywistości. Jedną z ciekawszych koncepcji jest tzw. blended learnig, czyli nauczanie hybrydowe lub mieszane. Ten sposób prowadzenia szkoleń czy ogólnie edukowania polega na połączeniu tradycyjnych metod podawczych i kontaktu bezpośredniego uczeń-nauczyciel, czy uczeń-uczeń, z nauczaniem e-learningowym prowadzonym przez internet na dowolnych platformach. Tak sposób nauczania świetnie łączy się z koncepcją tzw. odwróconej klasy (flipped classroom), gdzie nauczyciel nie jest już źródełem wiedzy i informacji, a raczej przewodnikiem i mentorem prowadzącym uczniów przez proces samokształcenia. 

Jedną z ciekawszych i prostszych platform blended-learningowych jest Blendspace, które niedawno zmieniło nazwę na Tes Teach


Platforma umożliwia w sposób szybki i intuicyjny stworzenie interaktywnej lekcji. 
Sam proces logowania jest bardzo prosty - możemy wykorzystać nasze konto na Google lub Facebooku. 
Tworząc lekcję - a może raczej zbiór treści, które chcemy przekazać - wypełniamy okienka. 


Możemy je wypełnić tekstem lub materiałami multimedialnymi oraz dodać quiz (niestety - tu minus - jedynie w formie testu wielokrotnego wyboru). Najciekawszy wydaje się proces wyszukiwania treści - otóż na szarym pasku z prawej strony możemy wybrać, skąd zaczerpniemy materiały do naszej lekcji. Możemy wyszukiwać filmy na YouTubie, treści w przeglądarce Google, obrazy w Google, obrazy z serwisu Flickr, a także własne materiały, które możemy dodać z naszego dysku twardego lub dysków wirtualnych - Google Disc lub Dropbox.  
Sposób udostępniania przygotowanych zasobów jest również bardzo prosty.


 Możemy zaprosić naszych uczniów do wirtualnej klasy (którą wcześniej należy stworzyć, a uczniom udostępnić kod dostępu) lub co prostsze - podać link albo udostępnić przez  portale społecznościowe lub kod QR. Portal Blendspace umożliwia także wspólne gromadzenie treści- możemy zaprosić naszych uczniów do współpracy i razem zebrać ciekawe materiały. 
Do tej pory kilkakrotnie tworzyłam zasoby w tej aplikacji. Między innymi w ramach przedegzaminacyjnej powtórki dla gimnazjalistów na temat zdań złożonych. W tym roku mam zamiar zaprosić uczniów do współtworzenia treści - w myśl tzw. odwróconej klasy. Myślę, że prostota i intuicyjność portalu pozwolą na efektywną pracę, a moi "internetowi tubylcy" lepiej ode mnie poradzą sobie z konstruowaniem wirtualnych lekcji.

  Poniżej próbka moich możliwości ;-). Lekcja zawiera filmik przygotowany przeze mnie w PowToonie, ćwiczenia znalezione na stronie LearningApps, grafiki oraz quiz.

piątek, 4 sierpnia 2017

Quo vadis książka o zderzeniu cywilizacji - słuchowisko i karta pracy

Dlaczego Sienkiewicza czytać warto, a może nawet i trzeba? Profesor Koziołek przekonująco wyjaśnia w swoich wykładach, że Sienkiewicz to pisarz światowego formatu. Każe nam zastanowić się, czy przypadkiem sytuacja zderzenia kultury chrześcijańskiej i pogańskiego Rzymu nie jest analogiczna nie tylko z sytuacją Polaków pod zaborami, ale i naszym współczesnym światem.

Jedną z lekcji - podczas omawiania z gimnazjalistami (raz już ostatni) lektury Quo vadis - poświęciłam właśnie na słuchowisko Polskiego Radia, w którym prof. Ryszard Koziołek znakomicie wyjaśnia alegoryczność sceny walki Ursusa z turem, ale i świetnie tłumaczy, dlaczego właśnie dzisiaj Quo vadis nabiera tak szczególnych sensów. Słuchowisko można odtworzyć ze strony Polskiego Radia -  "Quo vadis" to książka, która uczyniła z Sienkiewicza pisarza światowego. To książka o zderzeniu cywilizacji – mówił prof. Ryszard Koziołek, historyk literatury. (PR, 27.03.2016)



Wiadomo, że utrzymanie uwagi uczniów podczas prawie półgodzinnego słuchowiska nie jest łatwe, jednak z kartą pracy udało się dość dobrze. Moją kartę pracy - która skupia się na rozumieniu alegorii, ale i genezy powieści można znaleźć tutaj. Myślę, że sprawdzi się zarówno wśród starszych klas szkoły podstawowej - 7,8 klasa, jak i w szkole średniej.



wtorek, 4 lipca 2017

Szkolny klub gier planszowych

Miniony rok szkolny - oprócz Erasmusowych przygód i tikowych lekcji przyniósł mi sporo satysfakcji, gdyż udało się powołać w naszej szkole do życia klub gier planszowych, który po śląsku nazwałam "Grajfką" (co oznacza spryt, dryg do czegoś).


Wszystko zaczęło się od przypadkowo zauważonego ogłoszenia jednego ze sklepów z grami o organizacji wieczorów gier w szkołach. Pomyślałam, że to znakomity pomysł i rok temu po raz pierwszy zorganizowałam wieczór gier planszowych. Pomysł spodobał się także moim kolegom i koleżankom, którzy chętnie włączyli się w pomoc przy organizacji imprez. Szczególnie Iza Wyppich  była nieocenioną pomocą i zawsze służyła radą.
Dzięki nawiązanym znajomościom udało się także w tym roku szkolnym zaprosić Michała i Martę Drzyzgów, którzy zapewnili nam zestaw planszówek i tłumaczyli zasady. Po udanym mikołajkowym spotkaniu przy planszy pomyślałam, że dobrze byłoby ten temat pociągnąć dalej i wtedy zrodził się w mojej głowie pomysł klubu gier.

Pojawił się problem, skąd wziąć gry.  Niestety planszówki nie należą do najtańszych... Postanowiłam zwrócić się z prośbą do wydawców o pomoc w tym przedsięwzięciu i ku mojemu zaskoczeniu od kilku z nich otrzymałam paczuszki z grami dla naszych uczniów. Niektóre wydawnictwa - jak np. Granna - mają programy wsparcia dla szkół . Wystarczy wypisać formularz i możemy cieszyć się grami od Granny, która wydaje sporo gier edukacyjnych i kultowego Farmera. Wiadomo, wydawnictwa to nie studnie bez dna, nie wszystkie zgodziły się przesłać gry za darmo, natomiast od większości otrzymałam bardzo dobre ceny. W tym momencie, po pół roku naszych działań, mamy około 30 gier w naszej szkolnej kolekcji.

Skąd brać pieniądze? Z biletów-cegiełek na wieczory gier planszowych przy wsparciu Samorządu Uczniowskiego, z Funduszu Rady Rodziców, z projektów unijnych (nasza szkoła partycypuje w kilku projektach, w ramach których udało się wygospodarować środki na zakup planszówek).


Jakie gry kupować? 
Przede wszystkim staram się o różnorodność. Mamy więc w naszej kolekcji nieco klasyków, jak np. Wsiąść do pociągu. Przede wszystkim inwestujemy jednak w niezbyt - jak na gry - drogie pozycje. Często wybieram karcianki. Dobrze, żeby rozgrywka zmieściła się w czasie jednej lekcji.






Co udało nam się zorganizować?
Przede wszystkim 3 wieczory gier - w tym jeden międzynarodowy w ramach programu Erasmus+. Oprócz tego szkolny turniej gry Timeline Polska przy wsparciu wydawcy firmy Rebel. Serdecznie polecam tę grę - ma typowo edukacyjny charakter, zasady są bardzo proste - polegają na układaniu kart z wydarzeniami z historii Polski w ciągu chronologicznym.



Zaprosiliśmy również przedstawiciela Portal Games i 2 Pionki (jednego z większych wydawnictw w Polsce), który pokazał naszym uczniom nowoczesne planszówki i opowiedział o ich tworzeniu  i wydawaniu.





Nasze gry wędrowały po Polsce w ramach klasowych wycieczek, towarzyszyły nam na pikniku szkolnym w przeddzień rozdania świadectw. Sami uczniowie namawiali nauczycieli na planszówki podczas lekcji wychowawczych czy spontanicznych zastępstw.



Dlaczego planszówki?
Rozwijają znakomicie kompetencje miękkie - współpracę, umiejętność zarządzania zasobami, czasem, uczą skupienia uwagi, logicznego myślenia, podejmowania decyzji, znakomicie integrują - nie tylko uczniów ze sobą, ale i nas - nauczycieli z uczniami.

I co dalej?
W mojej głowie już zrodził się kolejny pomysł na spotkanie z grami we wrześniu - tym razem chciałabym moim uczniom zaproponować nieco bardziej zaawansowane tytuły. Mam nadzieję, że wraz z wydawnictwem Sharp games (z mojego miasta!) uda nam się zorganizować warsztaty z grą Ulm.
Zapraszam na naszą stronę facebookową , na które opisuję bieżące wydarzenia planszówkowe w naszej szkole.

niedziela, 21 maja 2017

Nasz tikowo-medialny Erasmus+

Ostatnio troszkę zaniedbałam bloga, a to dlatego, że oprócz matur, klasyfikacji 3 klas, dnia książki i świąt różnego typu, skupiłam się wraz z moimi przyjaciółmi (chyba po tych 2 latach mogę tak powiedzieć) z pracy na podsumowaniu projektu "Oswajanie czwartej władzy - Szkolne Centrum Medialne" w ramach programu Erasmus+.
Dwa, a w zasadzie trzy lata temu przyszło nam do głowy napisać projekt, który pozwoliłby nauczycielom rozwinąć tikowe skrzydła, wykorzystać w interesujący sposób multimedia w edukacji, stworzyć nową, ciekawą jakość, pozwolił na rozwój uczniów i nauczycieli. Za pisanie projektu zabrał się Mirek Zimała - anglista, która ma już spore doświadczenie w europejskich projektach. Iza Wyppich (nasza specjalistka od tiku, coachingu i sztuki), Gabriel Gała (polonista z głową pełną pomysłów i zapałem do działania) oraz moja skromna osoba - grupa pomocników podrzucających pomysły i pomagających w ich realizacji. Zamarzyliśmy sobie przestrzeń przyjazną uczniom i nauczycielom, nowoczesną, multimedialną, do pracy warsztatowej, do spotkań, szkoleń, prelekcji, seansów filmowych, przestrzeń, gdzie zamontujemy szkolny radiowęzeł (który też sobie wymarzyliśmy). I.... udało się! Za drugim podejściem nasz projekt został zaakceptowany. Znaleźli się też partnerzy z Turcji, Rumuni, Czech i Włoch.


Ponieważ nasz budynek liczy sobie ponad 100 lat i ma różne niezbadane  i niewykorzystane przestrzenie, znaleźliśmy w suterenie idealne miejsce na nasze Centrum Medialne. Kilka miesięcy trwał remont i dzisiaj możemy cieszyć się pięknymi salami. Wiele prac wykonywaliśmy samodzielnie lub przy pomocy uczniów - malowanie ścian, odnawianie starych mebli, opalanie stołów, które mają jeszcze dziury na kałamarz, wieszanie obrazów...
Udało się także zamontować szkolny radiowęzeł.
Przestrzeń Centrum już żyje swoim życiem, prowadzimy w nim szkolenia tikowe dla nauczycieli, odbywają się spotkania kół zainteresowań, samorządu, nauczyciele wykorzystują do pokazów filmów i pracy warsztatowej.





Miniony tydzień - iście szalony - był ostatnim tygodniem naszego projektu. Gościliśmy naszych partnerów  - nauczycieli i uczniów. Dwa lata wspólnej pracy, szkoleń, wzajemnych inspiracji. Myślę, że to zostanie w nas i będzie procentowało.
Podsumowaniem tygodnia były audycje w naszym szkolnym radio FaMa oraz prezentacje w Animoto i Adobe Spark.

 Zapraszam także na stronę naszego projektu - może stanie się on inspiracją - Mickiewicz Erasmus+ .

środa, 29 marca 2017

Zróbmy sobie wiersz "z odzysku"

Zainspirowana pomysłem na bigos poetycki, opisanym przez Marlenę Kowalską i Wiolettę Rafałowicz , postanowiłam wykorzystać tę metodę przy omawianiu literatury staropolskiej. Tym razem na warsztat wzięliśmy poezję Jana Kochanowskiego, a dokładniej jego Pieśni.
 Ze względu na układy rymów i stroficzną budowę tych utworów, postanowiłam je pociąć na dwuwersy. Następnie już na lekcji uczniowie wybierali dowolne elementy i próbowali stworzyć z nich nową jakość. Chłopcom szczególnie podobały się epikurejskie fragmenty zachwalające uroki wina :-).


Tym razem każdy pracował samodzielnie. Stworzenie własnej pieśni było tylko pretekstem do dalszych działań interpretacyjnych. Szukaliśmy wpływów filozofii stoickiej i epikurejskiej, chrześcijaństwa oraz idei horacjańskich, po to, aby zrekonstruować światopogląd humanisty renesansowego.


sobota, 11 marca 2017

Wesele w Atomicach z kodami i stacjami

I kolejna lekcja z wykorzystaniem kodów qr i learning apps za mną. Tym razem klasa 2 gimnazjum z tych tzw. "trudnych", ale bardzo dobrze radząca sobie z technologiami, za to źle znosząca metody podawcze.

Przygotowałam dla uczniów kilka zadań - pierwsze dotyczyło gramatyki i zdań złożonych (ostatnio tym zajmowaliśmy się na lekcji). Dopiero po rozwiązaniu zadania grupom ukazywał się tytuł utworu, nad którym mieli popracować. Aby otrzymać kolejne zadania, musieli zaliczyć poprzednie. Uczniowie nie przemieszczali się grupami po klasie, tylko "goniec" dostarczał kartkę z rozwiązaniem. To rozwiązanie wydaje mi się odpowiedniejsze dla mojej mikroklasy, chociaż z niecierpliwością czekam na wiosnę i możliwość wyjścia chociażby na dziedziniec szkolny, gdzie można przeprowadzać ciekawe lekcje. Niektóre zadania nie były dla uczniów łatwe, ale z moją drobną pomocą kilku grupom udało się rozwiązać wszystkie. Na kolejnej lekcji podsumujemy tylko temat.
Kartę pracy można pobrać TUTAJ. 




poniedziałek, 6 marca 2017

Odwrócić klasę z Learning apps

Tym razem wykorzystałam Learning apps do stworzenia karty pracy do lektury Ferdydurke.
Możecie ją ściągnąć TUTAJ.
Kody QR przekierowały uczniów do aplikacji polegającej na odkrywaniu obrazka, krzyżówki, osi czasu i zadania polegającego na łączeniu elementów.
Dlaczego Learning Apps? Aplikacja umożliwia tworzenie ciekawych zadań, różnego typu (znajdziemy tam także popularnych teraz Milionerów). Sam proces tworzenia jest banalnie prosty, menu w języku polskim. Mało tego... Naszych uczniów możemy na stronę aplikacji przekierować za pomocą kodu QR, który jest do pobrania pod każdą z aplikacji (nie musimy używać generatora kodu qr).
Lekcja, którą wymyśliłam, miała być nie tylko zabawą z kodami i aplikacjami, ale też opierać się o blended learning i odwróconą klasę. Każdy uczeń dostał ode mnie kartę pracy, chociaż większość pracowała w parach. Wierząc w moich maturzystów, stworzyłam zadania, które miały przybliżyć im koncepcję formy u Gombrowicza. I udało się! Zadania zawierały wskazówki, cytaty, były krokiem, który miał ich poprowadzić w kierunku zrozumienia tematu. Moje zadanie polegało jedynie (albo aż) na weryfikacji odpowiedzi, usystematyzowaniu zebranych informacji i ich doprecyzowaniu.




wtorek, 28 lutego 2017

Szekspir challenge, czyli stacje zadań, kody QR i learning apps

Od kilku dni w facebookowej grupie polonistów krążą pomysły na wykorzystanie stacji z zadaniami, pomyślałam, że spróbuję i ja. Tym bardziej, że zbliżał się temat dotyczący teatru elżbietańskiego w liceum, który dla moich uczniów był tylko powtórzeniem z gimnazjum (gdyż omawiam z nimi i Romea i Julię, i Hamleta).
Metoda stacji polega na przygotowaniu kilku zadań, które uczniowie (podzieleni na grupy) rozwiązują i dzięki temu zdobywają punkty, przechodząc od jednej stacji do drugiej (w dowolnej kolejności). 


Dla moich uczniów przygotowałam 7 zadań i podzieliłam ich na 7 grup. Z racji tego, że moja sala jest naprawdę mała i nie daje zbyt wielu możliwości wędrowania po niej, uczniowie musieli poszukiwać kartek z zadaniami (rozmieszczonych w różnych częściach sali), a następnie siadali w grupie i udzielali na kartkach odpowiedzi. Na tablicy zapisałam punktację (numery grup i numery zadań). Przedstawiciele grup dostarczali kartki z odpowiedziami. 

Tyle o samych stacjach - myślę, że kiedy zrobi się nieco cieplej, to spróbuję tej metody na szkolnym podwórku. 





Do przygotowania zadań wykorzystałam między innymi kody QR oraz aplikację LEARNING APPS. Cztery zadania za pomocą kodów QR przekierowywały na stronę learning apps do określonego zadania. 
1. Zadania na dopasowanie cech teatru antycznego i elżbietańskiego. Po odkryciu obrazka ukazuje się cytat - zaliczenie stacji polegało nie tylko na odczytaniu cytatu, ale też na podaniu tytułu sztuki, z jakiej pochodzi oraz toposu, do którego nawiązuje.
2. Krzyżówka - należało odczytać hasło i powiązać je z życiem Szekspira.
3. Rozsypanka tytułów sztuk Szekspira - należało wyjaśnić hasło (kim jest ta postać? Jak wiąże się z twórczością Szekspira)
4. Dopasuj cytat do utworu, z którego pochodzi (Romeo i Julia, Makbet, czy Hamlet?). Hasło, które ukazało się po poprawnym wykonaniu zadania należało także wytłumaczyć i powiązać z Szekspirem.
Pozostałe zadania - jak i gotowej polecenia z kodami do pobrania TUTAJ.
A poniżej mała próbka tego, z czym zmierzyli się uczniowie :-).

sobota, 18 lutego 2017

Powtórka z Chińczykiem :-)


Grę w Chińczyka (zwanego Człowieku nie irytuj się) zna chyba każdy. Germanistka - Superbelferka Marta Florkiewicz-Borkowska podzieliła się na swoim blogu pomysłem na lekcję dotyczącą odmiany czasowników polegającą na grze w Chińczyka. Świetny pomysł! Poprosiłam autorkę o pustą planszę, którą Marta zamieściła na swoim blogu , a ja szybko stworzyłam Chińczyka polonistycznego. Potem kilka dni oczekiwania na przesyłkę z pionkami i kostkami (wszystko zakupione tutaj - zobaczcie jaki wybór, klepsydry, kości różnorakie, pionki...) i możemy grać! 

Pierwszymi testerami gry byli uczniowie 2 klasy liceum na zajęciach z rozszerzonego języka polskiego (zastępstwo). Okazało się, że kilka haseł sprawiło im kłopot :-). Ustaliliśmy następujące zasady: stając na polu z hasłem, należy je wyjaśnić, w przeciwnym razie traci się kolejkę, pozostali gracze kontrolują poprawność (mogą sprawdzać w słowniku lub na komórce). Celem gry jest doprowadzenie swoich pionków do oznaczonych miejsc na środku planszy. Gra została zmodyfikowana do dwóch pionków. Wydaje mi się, że jest to dobry pomysł, rozgrywka przebiega szybciej, a przecież nie zawsze mam możliwość przeznaczyć 45 minut na grę (nawet o walorach edukacyjnych). 






A to moje dwie plansze - jedna na lekcję niemieckiego (rodzina i zwierzęta), druga - język polski (środki stylistyczne i gatunki literackie - mix pojęć)




wtorek, 31 stycznia 2017

Śledczy na tropie Balladyny!

Cykl lekcji na temat dramatu Słowackiego zbudowałam w oparciu o ciekawe inspiracje, które pojawiły się w facebookowej grupie: Nauczyciele języka polskiego . 
Najwięcej zaczerpnęłam od Katarzyny Polak, która swoje lekcje opisała na blogu Kreatywna nauka, pomysł na wykorzystanie kodów QR znalazłam na blogu Marleny Kowalskiej Szkoła inaczej , a pomysł na tworzenie listu gończego z postu Małgorzaty Borys
I tak powstały karty pracy. Przygotowałam dla uczniów dokumenty śledczego (mam nadzieję, że moja przyjaciółka policjantka wybaczy mi wszelkie niezgodności z dokumentacją policyjną :-)). Klasę podzieliłam na grupy - komisariaty. Każda grupa badała inną sprawę morderstwa, a imię ofiary zakodowane zostało kodem QR. Śledczy musieli spisać zeznania świadków, opisać dowody zbrodni, wykonać szkic miejsca zbrodni z oznaczeniem dowodów, opisać czynności śledcze, a także podać rys psychologiczny domniemanego mordercy. Końcowy etap pracy to przygotowanie listu gończego. Karty pracy możecie pobrać tutaj , a link do kodów QR z imionami ofiar tutaj (oczywiście imiona odcięłam, zostawiłam same kody).  Karty pracy postanowiłam ocenić i na pierwszej stronie zamieścić też punktację, aby uczniowie wiedzieli, czego się spodziewać. 
Dwie lekcje upłynęły nie wiedzieć kiedy. Pracowali wszyscy, nawet tzw. uczniowie trudni, zwykle kontestujący lekcję. Dzięki temu, że zadań było sporo, o zróżnicowanym stopniu trudności, a grupy niewielkie (3-4 osobowe), to nie było możliwości polegania tylko na jednym uczniu. 
Dziękuję wspaniałej facebookowej grupie Nauczyciele języka polskiego - naprawdę warto być jej częścią!
A tak pracowaliśmy...







poniedziałek, 30 stycznia 2017

Kaboom!

Pomysł ani nie mój, ani nie nowy, ale dzisiaj pierwszy raz przetestowałam na moich tegorocznych maturzystach. O Kaboom przeczytałam po raz pierwszy na blogu Zamiast kreskówki , a później o wersji polonistycznej na stronie Joasi Krzemińskiej - Zakręcony belfer . 



Aby zagrać w Kaboom, potrzebujemy patyczków laryngologicznych (kupiłam 100 sztuk i żałuję, bo co najmniej 200 by się przydało). Ja przygotowałam 3 zestawy: jeden z nazwami środków stylistycznych, jeden z nazwami gatunków literackich i jeden (mega zestaw - potem podzielony na 3 mniejsze) z nazwiskami poetów i pisarzy. W taki sposób przygotowałam 5 zestawów Kaboom.
Do każdego po 2-3 patyczki z napisem Kaboom! 
Zasady gry są bardzo proste: uczestnicy losują kolejno patyczki, aby zdobyć patyczek trzeba było w mojej wersji: podać definicję środka stylistycznego lub gatunku, a w przypadku nazwisk - tytuł utworu i epokę. W momencie, gdy gracz wylosował patyczek z napisem Kaboom! musiał oddać wszystkie swoje patyczki do puli. A patyczki wylądowały w plastikowych kubeczkach - dzięki temu grupy uczniów mogły losować, nie widząc co jest napisane na patyczku. Po pewnym czasie grupy wymieniały się zestawami. Okazało się, że gra wcale łatwa nie była, w ruch poszły komórki (nie tylko szare) i inne pomoce dydaktyczne.
 Grę wykorzystałam również na zajęciach indywidualnych z maturzystką, grałyśmy razem całą lekcję - świetna okazja do powtórzenia wiadomości i wcale nie wygrałam, bo niestety patyczek z napisem Kaboom! trafił też do mnie. 


poniedziałek, 9 stycznia 2017

Jumble - nowy typ Kahoota

Kahoota już znają już prawie wszyscy. Niesłabnąca popularność powoduje, że strona oferuje coraz to nowe możliwości gier. Od niedawna możemy oprócz standardowego quizu, ankiety, czy dyskusji, wybrać opcję jumble.


W tym typie gry zadaniem jest ułożenie elementów we właściwej kolejności. 
Dzisiaj wykorzystałam tę opcję do wprowadzenia w lekturę "Balladyna" w 2 klasie gimnazjum. 
Uczniowie na poprzedniej lekcji odtwarzali fabułę lektury na dużej rolce papieru (z Ikei)
Zostali podzieleni na pary, każdy otrzymał wybrany akt i scenę (sceny) i rysowali. 


Dzisiejszą lekcję zaczęliśmy od opowiadania wydarzeń. Na podsumowanie przygotowałam Jumble-Kahoota. Każdy akt to jedno pytanie. Zadaniem uczniów było uszeregowanie wydarzeń.




Zadanie okazało się niełatwe, wymagało większego skupienia i większej ilości czasu przeznaczonego na jedno pytanie.
Z pewnością ta opcja przyda się przy okazji "odtwarzania" fabuły, porządkowania chronologicznego, być może zadań matematycznych.
Czego mi  brakuje? Możliwości łączenia różnego typu pytań (jumble i standardowego quizu) w ramach jednej rozgrywki. Mimo wszystko polecam, warto wypróbować.