sobota, 14 marca 2015

Na zawsze - jest tylko to, co trafi do sieci

     Postanowiłam wrócić na moment do mojego bloga, aby podzielić się z Wami moimi doświadczeniami z lekcji wychowawczej. Odkąd zaczęłam pracę w szkole, czyli od 8 lat oprócz pracy nauczyciela pełnię obowiązki wychowawcy klasy. Początki pracy wychowawczej wspominam bardzo ciężko, wiele błędów miałam na sumieniu (nie wynikających ze złej woli, czy nawet niedouczenia, co po prostu braku doświadczenia). O ile studia uniwersyteckie do pracy nauczyciela przygotowują "tyle o ile", to do pracy wychowawcy wcale. Rozmawiając w pokoju nauczycielskim z kolegami i koleżankami dochodzimy często do wniosku, że lekcja wychowawcza jest dla nas trudniejsza od normalnej, przedmiotowej. Uczniowie często przychodzą z nastawieniem, że to lekcja "nic-nie-robimy", "możemy-wyjść-wcześniej", "my-gadamy-nauczyciel-uzupełnia-dziennik". Moi chłopcy dodaliby: my gramy w karty :). Szukam więc sposobów na zainteresowanie ich tematem. Moi gimnazjaliści są bardzo zaangażowani i czasami sami przygotowują lekcję. Wspaniale wspominam pokaz harcerskiej zbiórki na szkolnym podwórku i z niecierpliwością czekam na lekcję o zdrowej żywności, którą przygotowują moje uczennice.

      Szukając w internecie pomysłu na lekcję, trafiłam na stronę fundacji "Dzieci niczyje". Nowa kampania "Myślę więc nie ślę" idealnie wpisuje się w tematykę lekcji wychowawczych. Być może uczniowie mogli już zobaczyć spot reklamowy tej kampanii, gdyż od miesiąca pojawia się w telewizji. Kampania dotyczy zjawiska sekstingu, czyli przesyłania za pomocą telefonów, portali społecznościowych, e-maili zdjęć i treści o charakterze seksualnym. Jak podaje fundacja FDN co 9 nastolatek tworzył takie treści, a co 3 był ich odbiorcą.

      Rozmowa z moja klasą potwierdziła, że problem istnieje i nieraz mieli do czynienia z takim zjawiskiem. Wiem, że wokół kampanii zrobiło się dość głośno, a w niektórych środowiskach wzbudziła niechęć ze względu na utrwalanie podwójnych standardów dotyczących płci (np. artykuł w Wysokich obcasach Joanny Keszki). Materiały ćwiczeniowe jak najbardziej temu przeczą, pokazują, że zarówno dziewczyny jak i chłopcy, doświadczając sekstingu w internecie, mogą czuć strach, poniżenie, frustrację. Sam film pokazuje nie tylko historię Julki, ale również Mateusza (gdyż i jego zdjęcie trafiło do sieci). Bardzo racjonalny głos w dyskusji zaprezentowała Monika Sajkowska w swoim artykule .

Cykl zajęć dotyczących tej tematyki przewidziałam na 2 godziny wychowawcze. Na pierwszej zobaczyliśmy film "Na zawsze" ukazujący historię Julki i Mateusza.

     Film zrobiony w bardzo ciekawy sposób, ponieważ jego akcja dzieje się w 100% w sieci, widzimy tylko ekran monitora lub telefon bohaterki.

     Na drugiej godzinie wykorzystałam materiały metodyczne związane w kampanią i ćwiczenia ze scenariusza zajęć. Swobodna dyskusja z młodzieżą po zajęciach potwierdziła, że temat jest ważny, zjawisko często spotykane, a przecież niebezpieczne.
Komentując tytuł filmu, uczniowie mówili: "Na zawsze - jest tylko to, co trafi do sieci".